niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 3 I'm free




Po tej całej,  krótkiej kłótni z Zayn'em, postanowiłam pójść spać. Nie dlatego, że mi kazał, po prostu trening mnie zmęczył i miałam ochotę zasnąć w wygodnym łóżku. Po umyciu się i wyszczotkowaniu zębów założyłam czystą bieliznę i przy dużą koszulkę Adrien'a. Momentalnie pomyślałam o nim, dalej się nie odezwał. Może coś się stało? Nie. Ma po prostu dużo pracy i tyle. Westchnęłam przeciągając się, stawiając kolejne kroki w kierunku łóżka. Ustawiłam sobie budzik na 9.30 i spokojnie weszłam pod pierzynę, gasząc lampkę przy łóżku pojawiając ciemność w pokoju.

                                                                             ***

Obudził mnie drażniący dzwonek tuż nad uchem. Nacisnęłam wyłącz po czym położyłam się na plecach. Chwilkę poleżałam przyzwyczajając się do światła jaki panuje w pokoju. Zgrabnie wstałam przeciągając się, przyłożyłam rękę do ust czując, że zaraz ziewnę, przy czym poczułam ten nieprzyjemny poranny zapach wydostający się z moich warg. Jęknęłam niezadowolona.
 Poszłam do łazienki w celu oblania się chłodnym prysznicem i ogarnięciem swojej twarzy i innych niedoskonałości jak co rano. Włosy umyłam swoim ulubionym szamponem o zapachu cytrusów. Ciało namydliłam kakaowym płynem.
Uwielbiam połączenie tych zapachów. Wyszłam z łazienki okryta ręcznikiem trzymając w buzi szczoteczkę z pastą. Skierowałam się do okna, uchylając je lekko, żeby stwierdzić jaka jest pogoda. Wiał ciepły wiaterek co zapowiadało dobry dzień, słońce paliło, a mnie to cieszyło. Wróciłam do łazienki zabierając ze sobą czystą czarną bieliznę.
Umyłam do końca zęby, założyłam bieliznę i skierowałam się do szafy po ubranie. Zdecydowałam się na szorty ciemnego dżinsu, czarną luźną zwykłą koszulkę z małą kieszenią na piersi. Włosy zostawiłam rozpuszczone, tak lubiłam najbardziej.
Musnęłam rzęsy tuszem, na usta nałożyłam balsam i byłam gotowa. Boso zeszłam na dół do kuchni w zamiarze zrobienia śniadania mi i chłopakom. Pewnie wczoraj trochę wypili stwierdziłam widząc kilka butelek leżących na stoliku.
Westchnęłam zirytowana, nie lubiłam po nich sprzątać co często się zdarzało. Zebrałam wszystkie butelki do kosza i kilka paczek foliowych po cipsach. Wróciłam do kuchni wyjmując patelnie i potrzebne przybory do śniadania. Zrobiłam kilka kanapek z wędliną, sałatą i ogórkiem, nutellą i pomidorem. Za tym ostatnim jakoś nie przepadam za bardzo.
Włączyłam radio chcąc słyszeć jakieś głosy. Nie lubię jak jest tak cicho, prawda czasami daje chwilę odprężenia, ale tak jakoś mam potargane w głowie. Posmarowałam nutellą chleb, kołysząc biodrami we wszystkie strony.
Wszystkie gotowe kanapki położyłam na talerzu znajdującym się na stole, na którym też znajdował się talerz, widelec, nóż i szklanka dla każdego mieszkańca domu. Lekko tańcząc wybiłam jajka na patelnie chcąc zrobić jajecznicę chłopakom. Gotową jajecznicę położyłam z patelnią na środku stołu. Postanowiłam zrobić jeszcze naleśniki, a co mi tam! Mam dobry humor! 
Zrobiłam ciasto naleśnikowe, po czym zaczęłam dokańczać dzieło. Po chwili ukazał się idealnie zarumieniony naleśnik.  Zrobiłam ich jeszcze z kilka, aby dla każdego starczyło. Położyłam obok nich nutellę i syrop klonowy. Postanowiłam zrobić kawę. Zayn pewnie będzie chciał Zawsze rano pił czarną, nie wiem jak wytrzymywał jej gorzki smak, ja wolałam z mlekiem i cukrem. Mniam. Włączyłam expresso, po chwili miałam cały dzbanek kawy.
Uśmiechnęłam się stawiając go koło reszty śniadania. Ogólnie wyglądało to dobrze. Poszłam na górę, gdyż usłyszałam jak mój telefon dzwoni powiadamiając mnie, że ktoś chcę się ze mną skontaktować. Wytarłam szybko ręce, biegnąc d pokoju. Odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
- Halo?
- Hej Cami.- Amelia. Uśmiechnęłam się mimo woli gdy usłyszałam jej wesoły głos.
- Hej. Coś się stało że dzwonisz?
- Tak. Czemu cię nie ma w szkole?- zapytała smutna.
- Zostałam w domu. Zayn wrócił.- uśmiechnęłam się uświadamiając sobie, że jest.
- Rozumiem. Mam nadzieję, że jutro będziesz.
- Na pewno.
- No to okey. Ja teraz zmykam Fitz tu idzie. Pa!
Rozłączyła się. Ach cała Amelia. Moja kochana wariatka. Uśmiechnęłam się przypominając sobie jak długo się znamy. Nie dawno byłyśmy w piątej klasie, a teraz... kończymy szkołę. Tak znam ją od piątej klasy, kiedy to przeprowadziłam się do LA. Rodzice mieszkali z nami do czasu, aż Adrien stał się pełnoletni, ufali mu i wiedzieli, że jest odpowiedzialny, więc wrócili do Anglii, ponieważ tam mieli swoich przyjaciół i rodzinę. Nie jestem zła za to na nich. Wręcz przeciwnie czuję wolna. Prawda dzwonią i pytają co u mnie, jak w szkole i inne rzeczy. Raz na dwa miesiące nas odwiedzają, a naszej trójce to odpowiada. Zeszłam na dół grzebiąc w telefonie, przygryzając wargę próbując jakoś się nie wywalić na tych głupich schodach. Zeszłam z nich bezpiecznie kierując się do kuchni.
No i nie zauważyłam rogu drzwi i mały palec u nogi został poszkodowany.
- Kurwa jego mać!- powiedziałam dość głośno, co spotkało się czyimś śmiechem. W podskokach doszłam do krzesła, nie zwracając uwagi, na żadnego z nich. Usiadłam łapiąc się za prawą stopę ściskając małego paluszka. Jakoś mi to pomagało. Jedynie co słyszałam to śmiech, śmiech, śmiech...
- Idioci.-mruknęłam wkurzona zamykając oczy czekając, aż ból przejdzie.
- Ale za to umiemy chodzić.-odgryzł się Lou.
- Ja wam takie śniadanie zrobiłam a wy się nabijacie ze mnie. Nie zrobię wam już nigdy nic do jedzenia.- powiedziałam zła ciągle czując ból w palcu. No Kurcze! Przecież to przechodziło po kilku momentach. Ehh.
- Ja się nie nabijam. Bardzo mi ciebie szkoda...-powiedział Niall uśmiechając się lekko, normalny.- że jesteś taką ciamajdą.- pokazał mi język, na co trzepnęłam go w ten pusty łeb.
- Ale ja w siebie nie wpycham tyle żarcia i nie farbuje włosów.- powiedziałam chytrze się uśmiechając. No i go zatkało. Miłoooo.
- Jesteś podła.- powiedział obrażony.
- Powinieneś się do tego przyzwyczaić.- mrugnęłam do niego, puszczając nogę i ostrożnie stawiając na ziemi. Wzięłam kanapkę z sałatą i ogórkiem, powoli odgryzając kawałek.
Popatrzyłam na Niall'a, który wpatrywał się we mnie z przymrużonymi oczami. Powoli wstał podchodząc do mnie, zaczynając łaskotać, myśląc, że będę tarzała się ze śmiechu. Błąd blondynku.
- Co?!- popatrzył na mnie zszokowany.
- Co co? Nie mam łaskotek.- wzruszyłam ramionami dalej zajadając się kanapką.
- Przecież masz. Na pewno!- jako swoją odpowiedź pokręciłam przecząco głową. Posłałam wzrok Zayn'owi, żeby go powiadomił bo chyba nie przyjmował prostego zdania.
- Ona na serio już ich nie ma.- westchnął brunet zrezygnowany odkładając kubek do zlewu.
- A i tak cię kocham.- mruknął przytulając się do mnie.
- Ja się do ciebie nie odzywam.- powiedziałam całkiem poważna, patrząc na Harry'ego, który jest chyba mocno rozbawiony tą sytuacją. Puściłam mu oczko na co przygryzł swoją dolną wargę. Mrrr Seksiak. Boże co ja mam za myśli względem przyjaciela mojego brata. Ale taka prawda, jest na serio przystojny. A jego oczy są tak magnetyzujące. Przez koszulkę, która idealnie opina jego ciało widzę umięśniony brzuch chłopaka. Uśmiechnęłam się zadowalająco, wiedząc, że mną mieszka.
- Myszko...- wymruczał Niall w moją szyje, przez co przygryzłam dolną wargę żeby się nie śmiać.- Koteczku...Misiu... Rybko... No weź teksty mi się kończą.- wybuchłam śmiechem wraz z bratem i Harry'm. Popatrzyłam na Nialla i szkoda mi się go zrobiło, było mu przykro. Westchnęłam całując chłopaka w policzek.
- Możesz ze mną dzisiaj spać.- mruknęłam, zawsze to mówiłam gdy był zły na mnie czy coś, zawsze działało.
- Wygrałem.- krzyknął podchodząc do nich i zbierając piątki. Wywróciłam oczami na jego zachowanie. Cały Niall.- Tylko Cami jeden warunek...- za bardzo go nie słuchałam, bo przyszedł mi sms. Otworzyłam go patrząc na nadawcę. Matthew. Zrobiłam wielkie oczy widząc jego imię. Otworzyłam wiadomość czytając treść.

 Hej! Miałabyś ochotę się ze mną spotkać dziś po 16 w kawiarni za rogiem niedaleko szkoły? 

On napisał do mnie? No dobra nie odzywał się jakiś miesiąc, ale okey.
- Ty mnie w ogule słuchasz?- oderwałam wzrok od wyświetlacza na chłopaka.
- Tak.
- Na pewno?- zmrużył oczy.
-Nie jesteś najważniejszy Horan.- cmoknęłam jego stronę na co wywrócił oczami.
- Śpisz ze mną w bieliźnie.- zaproponował na co nie zwracałam uwagi.
- Ta... Co ? Nie ma opcji. Jak chcesz se popatrzeć to idź do Clary.- powiedziałam zła. No chyba go porąbało, że się zgodzę, okey widział mnie tak ale, nie będę z nim tak spała, nie chcę, po prostu nie.
- Pff. Daj spokój.
- Niall powiedziała nie to nie. Uszanuj jej decyzję.- no tego się nie spodziewałam. Spojrzałam zdziwiona na bruneta, nie wierząc, że to powiedział. Broni mnie? Chwilowo się otrząsnęłam i podbiegłam do bruneta przytulając od tyłu. Uśmiechnęłam się jak głupia. Miło z jego strony.
- Dziękuje. -szepnęłam do jego ucha, po czym wybiegłam z kuchni szybko do pokoju.
Przykro mi było z powodu blondynka, chciał coś na co nie byłam gotowa, prawda świeciłam kilka razy przed nim w bieliźnie, ale nie spałam, nie chce, wiem, że mnie by nie skrzywdził, ale tak jakoś dziwnie. Włączyłam laptopa wchodząc na Youtube i przeszukując jakiejś piosenki.
Znalazłam swoją jedną z ulubionych, nie jest jakaś superowa czy popularna, ale bardzo ją lubię. Po pokoju rozszedł się dźwięk piosenki Sterling Knight- Hero. Strasznie ją lubiłam, zarazem smutna, ale wesoła mówiąca o wspaniałej przygodzie.
Położyłam laptopa na łóżko, a sama powędrowałam do garderoby po strój kąpielowy.
Wybrałam dwuczęściowy kostium bez ramiączek zapinany z tyłu w kolorowe groszki, a dolna część w kratkę. Założyłam jedynie szorty, wzięłam ręcznik i zeszłam na dół kierując się do ogrodu gdzie stał basen. Rzuciłam ręcznik na leżak jak i spodenki po czym szybko wskoczyłam do wody wynurzając się i odgarniając włosy do tyłu. Po ścigałam się trochę sama se sobą, później wyszłam, żeby lekko się opalić, na zakończenie roku, trzeba jakoś wyglądać.
Po jakimś czasie usłyszałam chłopaków w ogrodzie, chyba zmierzających w moim kierunku.

 *Z perspektywy Harry'ego*

Postanowiliśmy z chłopakami się trochę ochłodzić, z powodu piekącego słońca. Kilka dni jestem w w LA, ale już je pokochałem i nie mam zamiaru wracać do ponurego Londynu. Szedłem za chłopaki ubrany w swoje kąpielówki na nie miałem dżinsowe szorty. z ręcznikiem na ramieniu grzebiąc w telefonie na internecie.
Podniosłem na chwilę wzrok znad wyświetlacza patrząc czy doszliśmy. Dalej szliśmy, a oni coś gadali do siebie. Znudzony wróciłem do telefonu, patrząc, że otrzymałem wiadomość. Okazała się być od Gemmy, która pyta czy wszystko okey i jak jest w LA i, że obie za mną tęsknią z mamą.  Odpisałem krótkie w porządku i, że też tęsknie. Schowałem telefon do kieszeni spodni, w końcu spoglądając na krajobraz przede mną. Zamarłem widząc Camilę całkowiecie mokrą w stroju kąpielowym wychodzącą z basenu. Przełożyła włosy na prawe ramie, sprawiając, że kropelki wody z włosów spłynęło po jej ramionach. Wow.. Tylko to mi było w głowie. Przygryzłem dolną wargę widząc, że zmierza w kierunku leżaków, pewnie w zamiarze się położenia. Zamknęła oczy delektując się ciepłem słonecznym, które padało na jej.. jej idealne ciało. I dopiero teraz się zorientowałem, że stoję całkowicie sam patrząc cały czas na siostrę mojego kumpla. Przeczesałem nerwowo włosy, gdy na mnie spojrzała i puściła oczko z tym swoim chytrym uśmieszkiem, po czym wróciła do wcześniejszego zajęcia. Chłopaków zauważyłem w wodzie już nieźle się zajmujących swoim towarzystwem. Spojrzałem na nią jeszcze raz i stwierdziłem, że ja też pokaże na co mnie stać. Ściągnąłem spodnie kładąc je na leżak, jak i ręcznik po czym wskoczyłem do wody, przy okazji ochlapując dziewczynę. Wydała z siebie dość donośny pisk, na co zareagowaliśmy śmiechem.
- Sorki maleńka.- puściłem jej oczko podpływając do chłopaków.
- Współczuję ci stary.- Zayn poklepał mnie po ramieniu, dalej się śmiejąc.
Spojrzałem na niego zdziwiony. O co mu chodziło? Nim się obejrzałem byłem cały pod wodą, a na moich ramionach siedziało czyjeś ciało. Tak się bawimy? Dobra! Pochyliłem się do wody, sprawiając, że dziewczyna zsunęła się z moich ramion i wpadła do wody, tuż za mną.  Nie mogłem zbyt długo się nacieszyć, znów byłem pod wodą widząc szczerzącą się Cami, wysyłającą mi buziaka. Wynurzyła się, co zrobiłem i ja, widząc jak dziewczyna chowa się za ciałem Zayn'a.
- Nie pozwól mu. Proszeeee.- Chwyciła go za szyję od tyłu wisząc na nim jak małpka.
- Cami sama się doigrałaś.- cala trójka się śmiała z naszych poczynień, co mnie też bawiło.
- Niall?- spytała z nadzieją, patrząc na chłopaka.
- Jesteś sobie winna.- wystawił ręce w geście obrony, po chwili spuszczając.
- Lou ja wiem, że mnie kochasz. Pomóż.- powiedziała błagalnie.
- Kocham cię słoneczko, ale sama podpadłaś.
- A walcie się wszyscy!- krzyknęła wkurzona, na co automatycznie wybuchliśmy śmiechem.- Ty się tak nie śmiej.- zagroziła mi palcem, na co popatrzyłem na nią zainteresowany. Podpłynąłem do niej od tyły, na tyle blisko by mogła usłyszeć mój szept.
- A co mi zrobisz piękna?- po jej ciele przeszedł dreszcz, gdy dotknąłem jej ramienia. Odwróciła się do mnie patrząc prosto w oczy.  Uśmiechnęła się zadziornie przybliżając swoją dłoń do mojego policzka, pogłaskała go kciukiem.
- Jeszcze nie wiesz do czego jestem zdolna.- powiedziała w prost do moich ust, będąc tak blisko. Po czym szybko się odsunęła ode mnie płynąc do brata. Co to było?!
Weszła Zayn'owi na barana szepcząc coś na ucho, ciągle na mnie patrząc. Przeczesałem włosy, odwracając się i płynąc w kierunku Lou. Boże, co.. ona.. ja. Co?
- Spodobałeś Nany. Chyba.- stwierdził patrząc na nią jak się śmieje.
- Kogo?
- Camila. Wpadłeś jej chyba w oko.- mrugnął do mnie odwracając od niej wzrok.

                                                                       ***

Było jakoś po 14 gdy wróciliśmy do domu, cali wysuszeni i ubrani. Znaczy w połowie. Cami latała jedynie w kostiumie i dżinsowych szortach. Usiedzieliśmy się na kanapie w salonie włączając telewizor. Zayn  z Camilą gdzieś zniknął w kuchni. Z chłopakami gdy przyciszyliśmy telewizor mogliśmy słyszeć ich rozmowę, a raczej kłótnie.
- Harry weź przycisz.- poinformował mnie Lou, myśląc to co ja. Zrobiłem jak mi kazał i zwróciliśmy swoje głowy w stronę drzwi.
- Co to miało kurwa być?-Zayn.
- Niby co?- spytała głupio.
- Co cię napadło, by tak zbliżyć się do Styles'a?! Może jego też chcesz oczarować?!- chłopaki spojrzeli na mnie zdziwieni, na co wywaliłem oczy nie wiedząc o co chodzi.
- Kurwa ta piłka na prawdę cię mocno pierdolnęła, lub nałykałeś się za dużo chloru.- z chłopakami ledwo powstrzymaliśmy się od śmiania. Pyskata jest, jak i uparta, Cała Malik.
- Nie pyskuj mi! Jestem starszy i żądam od ciebie szacunku!- jakiś huk.
- Nie drżyj się! Mówiłam ci wczoraj o szacunku! Ogarnij się, a teraz wybacz , ale muszę się przebrać na spotkanie.
- Nigdzie kurwa nie idziesz! Zostajesz w domu i masz szlaban!- głośny śmiech.
- Chyba sobie kpisz myśląc, że cię posłucham! Idę i mnie nie zatrzymasz! Idź zajmij się przyjaciółmi i weź jakieś ziółka na uspokojenie! Coraz bardziej zaczynasz mnie wkurwiać!- głośny tupot nóg i później cisza. Po głosiłem szybko dźwięk udając z chłopakami, że nie słyszeliśmy nic.
- Głupie dziecko.- warknął siadając koło mnie na nie dużej drugiej kanapie. Uśmiechnąłem się do niego pocieszająco.- Wiem, że to słyszeliście. Nie udawajcie głupich.- westchnął zrezygnowany.
- Jesteś tu dopiero trzeci czwarty dzień i już dwa razy się pokłóciliście.- stwierdził Louis patrząc na niego ze współczuciem.
- Ja wiem, ale..- westchnął przecierając twarz rękami.- ona jest taka uparta i wkurzająca. Traktuje ją jak małe dziecko, ja wiem, wiem, że jest pełnoletnia i, że nie jest głupia, ale...- schował twarz w dłonie nie dokańczając.
- Po prostu się o nią martwisz i już. To normalne, przejdzie jej.- poklepałem go po plecach.
- O nie. Ona nie da za wygraną. Nie będzie się odzywała, a zrobi to dopiero jak ją przeproszę.
- Taka prawda Harry. Pamiętam, że raz tak się wkurza na Zayn'a, że nie odzywała się ponad dwa tygodnie. I robiła wszystko na przekór.- słuchałem zdziwiony. Popatrzyłem na bruneta myśląc, że żartuje, ale znalazłem całkowitą powagę.

 * Z perspektywy Camili*

Nie przeproszę go, nie ma mowy. On zaczął tą kłótnie. Zawsze jakoś tak robiłam, a on dopiero teraz się obudził. A jeszcze chłopaki to wszystko doskonale słyszeli. Genialnie!
Wstałam z łóżka kierując się do szafy, żeby wziąć jakąś koszulkę. Padło na zwykłą luźną białą koszulkę. Szorty jakie miałam na sobie zostawiłam, jedynie zdjęłam kostium, powiesiłam w łazience żeby wyschnął i założyłam czystą czarną koronkową bieliznę. Przeczesałam włosy szczotką i poprawiłam makijaż, sprawdzając godzinę. 15.24 akurat. Wzięłam telefon i słuchawki. Podłączyłam je do telefonu, wkładając jedną do ucha i włączając muzykę. Zeszłam na dół zakładając swoje czarne conversy i krzycząc krótkie Cześć  Wbiegłam do garażu po rower, po czym mogłam spokojnie jechać na spotkanie z Matthew. Po 20 minutach byłam na miejscu. Akurat wyrabiając się przed czasem. Odstawiłam rower, zauważając bruneta
jak siedzi na dworze przy stoliku. Pomachałam mu jak jego wzrok spoczął na mnie dokładnie oglądając jak wyglądam. Podeszłam do niego siadając na przeciwko.
- Hej. Po co chciałeś się spotkać?
- Chciałem pogadać. Ostatnio się nie odzywałem. -powiedział patrząc na mnie.
- Dość długo...- mruknęłam pod nosem, na co pojawił się grymas na jego twarzy.- I postanowiłeś dopiero po miesiącu się odezwać? Masz niezłe wyczucie czasu.- prychnęłam widząc kelnerkę zbliżającą się do nas..  Zamówiłam cytrynowego shake, a chłopak czekoladowego, po czym dziewczyna z uśmiechem od nas odeszła.
-Wiem przepraszam..- próbował złapać moją dłoń, ale ją odsunęła i odwróciłam głowę przeczesując włosy palcami.- ale nie miałem czasu. Przepraszam.
 - Wsadź se te przepraszam, wiesz gdzie. Martwiłam się, że coś się stało. A może ty po prostu znalazłeś se lepszą?
- Co? Nie! Skarbie, wiesz, że chcę być tylko z tobą. - powiedział kucając koło mnie.
- Jakoś ci nie wierze.- mruknęłam patrząc na jego szyję. Ma malinkę. Przecież nie mogłam tego zrobić ja, nie widzieliśmy się jak już mówiłam ponad miesiąc. Zacisnęłam pięści, tylko żeby się na niego nie wydrzeć.
- Skarbie wiesz, że mi zależy tylko na tobie.- powiedział pocierając moje knykcie.- Zgodzisz się pójść ze mną do kina? Dziś wieczorem.- będzie dobra okazja zobaczyć czy mnie zdradza. Pokiwałam głową, na co pocałował mnie w policzek. Kelnerka przyniosła nasze zamówienia, życząc smacznego. Chłopak usiadł na swoim miejscu patrząc na mnie, jak na największy skarb. Dupek. 
Gdy tylko skończyłam swoją porcję, powiedziałam, że muszę już iść, bo Zayn będzie zły. Zrozumiał i powiedział, że przyjedzie o 19.
Wróciłam do domu widząc chłopaków w salonie gadających i pijących piwo. Weszłam do kuchni w zamiarze wzięcia czegoś na uspokojenie i na ból głowy, bo chyba nie wytrzymam. Po chwili w kuchni pojawił się Louis. Oho będzie przesłuchanie czy kazanie?
- Gdzie byłaś?- przesłuchanie, okey.
- W kawiarni.- odpowiedziałam beznamiętnie wyjmując tabletki na uspokojenie, niestety na ból były wyżej i nie mogłam dosięgnąć. Wzięłam krzesło i stanęłam na nim biorąc pudełeczko. Ostrożnie zeszłam.
- Sama?
- Nie kurwa z królową Elżbietą.- warknęłam popijając tabletki. Posłał mi zdenerwowane spojrzenie, czekając na odpowiedź.- Z chłopakiem.- mruknęłam czytając jakąś ulotkę.
- Zayn!- no po co on tu teraz? Jezuu.
- Ta?
- Nany ma chłopaka?- Zayn popatrzył na mnie wściekle, a ja tylko wywróciłam oczami, wkładając naczynie do zmywarki.
- Co was to interesuje z kim się umawiam?
- Mnie interesuje, bo jestem twoim starszym bratem i moim pieprzonym obowiązkiem jest zapewnić ci bezpieczeństwo.
- To Matthew.
- Zapomnij.- warknął wychodząc.
- Przecież go znasz, a nawet lubisz.- powiedziałam na skraju spokoju.
- Prawda, ale znam aż za dobrze. Nie tak jak ty, co miesiąc ma nową.- powiedział obojętnie. I tu mnie coś uderzyło. Malinka Znów obojętna  Camila się włącza. Zayn chyba zauważył, bo szybko na jego twarzy pojawiło się współczucie i troska. Chciał mnie przytulić, ale pokręciłam głową, żeby się nie zbliżał. Próbował złapać mnie też za rękę, ale odsunęłam ją. Nie chce, żeby ktoś mi współczuł, nie chce troski. Nic. Poszłam do pokoju zamykając drzwi z wielkim hukiem. Walnęłam w ścianę czując wielki gniew. Muszę się wyżyć. Złapałam ramkę ze zdjęciem na którym jestem ja i Matthew. Walnęłam gdzie było szkło w róg biurka gdzie później pokazało się pęknięcie akurat na twarzy chłopaka. Wyszłam z pokoju idąc do kuchni chcąc wziąć zapalniczkę. Znalazłam.
Wyjęłam zdjęcie podpalając od rogu gdzie był brunet, pojawił się piękny płomień, zdmuchnęłam go gdy obraz chłopaka całkowicie zniknął. Wiedziałam, że w drzwiach stoją chłopaki. Niezłe widowisko. Uśmiechnęłam się krzywo widząc tylko siebie na papierku. Odwróciłam się widząc zszokowane cztery twarze.

sobota, 24 stycznia 2015

Rozdział 2 Nice meeting


Była jakaś 3 w nocy kiedy postanowiliśmy wracać do domu. Kompletnie zalani byli Zayn i Niall siedzący z tyłu. Jedynie Lou był wystarczająco trzeźwy, żeby prowadzić. Ale ja nie byłam pijana!
Wypiłam tylko troszkę. Dobra więcej niż troszkę, ale i tak nie byłam pijana.
Zanim się obejrzałam już staliśmy przed domem. Lou wyszedł zając się chłopakami. Wzięłam Zayna pod ramie prowadząc do jego pokoju. Louis zajął się blondynem, prowadząc do jego pokoju.
Położyłam delikatnie bruneta na łóżku ściągając mu buty i spodnie oraz skórę. Pocałowałam go w w policzek przykrywając kołdrą, mruknął coś nie wyraźnie przyciskając swój policzek do poduszki. Zgasiłam lampkę i zostawiłam go samego, żeby odpoczął. W korytarzu spotkałam Lou, który prawdopodobnie wybierał się do łazienki. Powiedzieliśmy sobie ciche Dobranoc i poszliśmy w swoje strony. Nie chciało mi się jakoś kąpać, zmyłam makijaż, zmieniłam bieliznę na świeżą i tak położyłam się spać. Nie ubierałam nic było mi gorąco. W końcu to gorący Los Angeles.
Położyłam się przykrywając kołdrą.

                                                                              ***

Obudziłam się z potwornym bólem głowy, a jeszcze te nie znośne słońce wpadające do pokoju. Ehh.
Wstałam powoli patrząc na zegarek znajdujący się na ścianie. 11.49 Nie tak późno zazwyczaj budziłam się po południu. Założyłam jakąś za dużą białą koszule, nie zapinałam guziczków, co nie przeszkadzało mi. Spojrzałam do lustra patrząc na swoje odbicie. Przyłożyłam rękę do włosów lekko je podnosząc, chciałam odrobinę poprawić swój wygląd. Westchnęłam poirytowana. Trudno.
Otworzyłam drzwi czując przepyszny zapach omletów ze skwarkami. Moje ulubione. Mniamm. Uśmiechnęłam się schodząc coraz niżej czując mocniejszy zapach. Stanęłam w framudze drzwi od kuchni widząc całą trójkę i jakiegoś chłopaka.
- Hej.- powiedziałam opierając się o framugę czekając aż któryś na mnie spojrzy. Nie musiałam długo czekać, cała czwórka popatrzyła na mnie.
- Hej siostra.- powiedział Zayn całując mnie w czoło.- Twoje ulubione.- wskazał na talerz. Uśmiechnęłam się do niego całując w policzek. Podeszłam do stoliku siadając przed talerzem łapiąc widelec w zamiarze wzięcia kawałku do buzi. Włożyłam widelec z kawałkiem omletu do buzi, zaciskając wargi na chłodnym przedmiocie.
- No co?- zapytał przegryzając śniadanie czując wszystkich wzrok na mnie.
- Może byś się ubrała?- zaoferował lekko zdenerwowany brunet.
- Przecież mnie nie raz tak widzieli.- wzruszyłam ramionami chwytając kubek z napisem Boss przykładając do ust do połowy opróżniając.
- Mój przyjaciel nie.- wskazał na nieznanego mi bruneta. Wywróciłam oczami wstając od stołu i odkładając talerz do zlewu.
- Weź wyluzuj bo ci żyłka pęknie na szyi i nie potrzebnie będziemy tracili paliwo na jeżdżenie do szpitala.- powiedziałam chytrze się uśmiechając.
- Idź się ubierz.
- Nie.- powiedziałam idąc do salonu. Włączyłam laptopa sprawdzając co się dzieje na świecie i czy Adrien nie dzwonił lub napisał. Brak. Westchnęłam zrezygnowana. Rozumiem, że ma pracę, chcę spędzić czas z Evelyn, ale ja tęsknie, jak by nie mógł zostawić pieprzonej wiadomości.
Wyłączyłam laptopa odkładając na stolik ze szkła. Wstałam z kanapy kierując się do małego baru z alkoholem. Złapałam krystaliczną szklankę wlewając trochę wódki. Zawsze ją piłam gdy byłam zła. Wlałam w siebie truciznę rozkoszując się jak ostry płyn spływa do gardła. Wypiłam wszystko za jednym zamachem. Schowałam przyjaciela na dolną półkę.
  Dobra pójdę się ubrać. Wyszłam z salonu kierując się na schody do pokoju. Najpierw wziełam szybki chłodny prysznic. Wybrałam za dużą białą koszulkę z nadrukiem, uwielbiam takie bluzki takie za duże, zwykłe dżinsowe szorty z otarciem po jednej stronie. Bluzkę włożyłam w spodnie lekko wypuszczając, żeby lekko odstawała od mojej skóry. Dodałam niskie czarne converse dodatkowo popsikałam się ulubionymi perfumami. Włosy wysuszyłam, przez co lekko się pofalowały. Rzęsy musnęłam tuszem, a na usta dałam balsam, żeby nie były popękane. Spojrzałam do lustra i uznałam, że efekt końcowy mi się podoba. Zwykle ale ładnie. Nie lubię jakoś się specjalnie stroić. Na ważne momenty okej np. do klubu czy coś. Albo szpilki, koturny. Ugh, Nie lubię ich. Zeszłam na dół w celu pooglądania telewizji, ale moje plany zostały zniszczone przez bruneta.
- Jedziesz z nami na miasto?
- Na miasto?- to nie w ich stylu.
- Tak jedziemy pokazać Harry'emu, jest tu pierwszy raz.- wzruszył ramionami ciepło się uśmiechając.
- Chciałabym, ale mam dziś trening i muszę na nim być, trener ma dla nas ważną informację, więc chyba odmówię, ale może pojedziecie ze mną?- zaproponowałam. Chłopaki często przychodzili na moje treningi siatkówki, lubili je, a mój trener nie miał nic przeciwko temu, a dziewczyny to już specjalnie.
- Spytam chłopaków i ci powiem. Ale wiesz..- przybliżył się do mnie.- będziesz musiała powstrzymać swoje grzeszne czyny.- mrugnął do mnie.
- Bo ja takie mam! To ty się ślinisz ja mnie widzisz w tych krótkich spodenkach.- zaśmiałam się odpychając chłopaka od siebie i zbiegając na dół do kuchni.
- Prawda.
- No widzisz. Masz szczęście, że Zayn'a tu nie ma a byś miał problem.
- Już go ma.- Zayn
- Zayni.- mruknęłam przytulając się do niego. -Przyjdziesz na trening?- spytałam robiąc słodkie oczka.
-  Pewnie mała.- pocałował mnie w czoło. Mam najlepszego brata na świecie!- O której masz?
- 17 dziś godzinę wcześniej, bo trener chcę abyśmy zagrały mały mecz.
- Raczej się wyrobimy co nie?- zapytał reszty. Nawet nie zauważyłam, że wszyscy są w kuchni.
- Jasne.- uśmiechnęłam się szeroko do nich zawieszając wzrok jak pamiętam Harry'm. Jest nawet przystojny. Loczkowate brązowe włosy, szmaragdowe oczy, pełne usta, wysoki. Oj bardzo. Przy nim to jestem malutka. Ciepło się do mnie uśmiechnął. Uśmiechnęłam się szeroko do niego. Wydaje się miły.    Pozory mylą
- Cześć.- powiedział przyglądając mi się. Otrząsnęłam się z rozmyślania.
- Hej.- wyszczerzyłam się podchodząc do szafki. Wyjęłam butelkę z wodą i czekoladowego batona. Miałam świra na punkcie słodyczy a szczególnie czekolady.- Ja idę się spakować. Miłego dnia.- powiedziałam do nich posyłając im szczery ale zalotny uśmiech i zmierzyłam do swojego pokoju.
Wyjęłam swoją torbę z Reebok'a i zaczęłam pakować się, schowałam  czarne spodenki i przydużą białą bluzkę z czerwonym napisem Coca Cola Cup, uwielbiam tą uroczystość zawsze co roku Adrien mnie zabiera. Świetna zabawa dla dzieciaków i osób lubiące piłkę nożną.
Schowałam jeszcze biało czarne nike, włożyłam jeszcze butelkę z wodą i czystą parę skarpetek, żeby zmienić po treningu. Odłożyłam torbę pod ścianę patrząc na ścianę. 14.58
Szybko dzień zleciał. Zbiegłam na dół do salony pooglądać coś w telewizji. Było cicho co pewnie oznaczało, że chłopaki już wyszli oprowadzić Harry'ego. Usiadłam na kanapie włączając jakiś kanał gdzie leciało Słodkie Kłamstewka Nie byłam jakąś fanką tego ale lubiłam ten serial.
Ostatnią godzinę zajęło mi oglądanie serialu. Postanowiłam zrobić obiad dla siebie i moich współlokatorów. Zrobiłam kurczaka z frytkami. Starczy im. Najwyraźniej jak któryś będzie chciał weźmie sałatkę z lodówki. Wzięłam sobie nałożyłam nie dużo, nigdy nie jadłam dużo, co mojej mamie się nie podobało i mówiła, że jak tak będzie dalej to mnie odwiedzi w szpitalu. Stara śpiewka.  Zjadłam przed telewizorem. Nim się obejrzałam usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Poszłam odłożyć talerz do zmywarki przy okazji sprawdzając czy to chłopaki. Są. Weszłam do kuchni
wykonując swoje wcześniej wspomniane zadanie, po czym wyjęłam cztery czyste talerze i rozłożyłam na stole, na środku stawiając kurczaka, a obok frytki. Dostawiłam jeszcze szklanki jak by któremuś chciało się pić. Weszli siadając do stołu i zaczynając sobie nakładać.
- Cami jesteś najlepsza.- mruknął blondynek z pełną buzią. Pocałowałam go w policzek uśmiechając się. Lubiłam gdy mnie ktoś chwalił, czułam się wtedy doceniona.
- Jesteście parą?- spojrzeliśmy po sobie z Niall'em po czym wybuchając śmiechem.
- Nie. Jesteśmy przyjaciółmi.- wytłumaczyłam Harry'emu zadziornie się uśmiechając. Pokiwał głową na znak zrozumienia i lekko się uśmiechnął.
- Dajecie inne wrażenie.- wytłumaczył.
- Wiemy.- powiedzieliśmy równomiernie uśmiechając się radośnie.
- Która godzina?
- 16.14- powiedział Lou siedząc na telefonie. Poszłam po torbę zabierając ze sobą swoją ulubioną zwykłą czarną bluzę rozpinaną, oczywiście była większa. Uwielbiam duże ubrania!
Zbiegłam po schodach przy okazji zakładając bluzę i podwijając rękawy przez co powstały 'zmarszczki' na moich ramionach i niżej. Przez nie uwagę wypadła mi torba z rąk spadając na moją nogę. Lekko zabolało. Podniosłam ją przewieszając przez ramie.
- Idziecie?- krzyknęłam do nich podchodząc do drzwi wyjściowych. Przyszli po chwili, Zayn zabrał tylko kluczyki i mogliśmy jechać. Usiadłam z przodu koło brata, patrząc na obraz za oknem, od czasu do czasu zaśmiałam się z żartów chłopaków.
- Długo trenujesz?- zapytał loczek patrząc na mnie co widziałam w lusterku.
- Od jedenastego roku życia.- odpowiedział posyłając mu oczko, na co uśmiechnął się zadziornie.
- Długo.- powiedział chyba raczej do siebie.

                                                                          ***

- Dobra na początek sześć pełnych kółek Camila, dziś kierujesz rozgrzewką.- pokiwałam głową na trenera i zaczęłyśmy biegać. Chłopaki siedzieli na ławce patrząc na nas, jak biegamy i ruszamy rękami tworząc nie widzialne koła. Po przebiegnięciu wszystkich kółek ustawiłyśmy się w kółko, ja w środku. Na początku rozgrzałyśmy nadgarstki i kostki.
- Dobra. 20 brzuszków na przemian.- powiedziałam stanowczo. Jak zrobiłyśmy brzuszki, poszły kolejne podobne ćwiczenia między innymi pompki, skłony, pajacyki itd.
- Rozchylamy lekko nogami i schodzimy do parteru robiąc pięć pompek i wracając do wcześniejszej pozycji i tak 10 razy.- dobra chyba za bardzo się wczułam. Chłopakom chyba spodobało się to, bo co chwilę patrzyli się na nas i zadziornie uśmiechali coś do siebie szepcząc. Nie ma tak łatwo.
- Trenerze możemy poodbijać w parach?- odezwała się Clara pociągająco mrugając do mojego brata. Uśmiechnęłam się chytrze widząc, że Zayni jakoś nie przepada za jej wzrokiem posyłając mi błagalne spojrzenie.
- Tak, ja wracam za chwilę. Camila ty teraz rządzisz!- pokiwałam głową, podchodząc do okien gdzie leżała moja woda. Dziewczyny też poszły się napić, nie które pobiegły do łazienki pewnie poprawić swój wygląd.
- Brat chyba masz branie.- powiedziałam patrząc raz na niego raz na Clare.
- Weź mnie ratuj.- szepnął do mnie. Znał Clare i szczerze za nią nie przepadał, jak ja i reszta dziewczyn. Miała ksywę Puszczalska bo taka dokładnie była. Chyba u każdego już była w łóżku jedynie nie u mojej kochanej trójcy.
- Poczekaj.- podeszłam do niej szepcąc jej na ucho co się stanie jak nie zostawi mojego brata. Patrzyła zszokowana. Popatrzyłam na nią chytrze sztucznie się uśmiechając.
Wróciłam do brata informując go, że już nie musi się martwić. Dziewczyny wróciły więc zajęłyśmy się odbijaniem. Każda miała parę więc było idealnie. Ćwiczyłam z Marthą, jest miłą dziewczyną o ślicznych dużych brązowych oczach.
Po 30 minutach postanowiłyśmy rozegrać sobie mecz. Wybierałam ja i Clara. Czyli wygraną mam w kieszeni? Jak miło. Rozstawiłyśmy się i zaczęłyśmy grę. Pierwsze serwowały. Stałam na ataku, tutaj czułam się najlepiej, tak samo jak jeździłyśmy na mecze byłam atakującą. Cieszyło mnie to. Amy przyjęła piłkę podając do Marthy. Wystawiła mi, a ja cały czas czułam czyiś wzrok. Wiedziałam, że to Zayn'a, Lou i Niall'a. Zaatakowałam, chyba za mocno bo niestety trafiłam Clarę przez co upadła na swój tłusty tyłek. Ups. Odwróciłam się w stronę chłopaków, którzy się uśmiechali, też nie przepadali za dziewczyną, ale zdziwiło mnie,że zielonooki też się uśmiechnął jakby z podziwem.  Podałam jej rękę w pomocy, żeby wstała. Oczywiście z dobroci i nie chciałam wyjść na bezduszną sukę. Uśmiechnęłam się do niej sztucznie. Oczywiście wygrałyśmy.
Akurat przyjechał trener z tym ważnym ogłoszeniem.
- Jeśli któraś jest zainteresowana przez następny cały tydzień są treningi i pod wieczór mały mecz. Chciałbym też poinformować, że mamy nową kapitankę. Gratulacje Camila.- zaczęłam skakać z radości, dziewczyny mi gratulowały, mówiły, że już dawno nim powinnam być, a nie Clara, tak ona. Też nie mogę uwierzyć. Poszłam się przebrać, pożegnałam się z dziewczynami i trenerem.
Pobiegłam do chłopaków, stojących przed salą koło samochodu. Rzuciłam się szczęśliwa na szyje brata szeroko się uśmiechając. Coś mi zaświeciło.. 
- Barwo, mała.- uśmiechnęłam się chytrze.
- Zayniii?
- Co tym razem chcesz?
- No bo tak se pomyślałam, jesteś dumny, prawda?- pokiwał głową.- To tak se pomyślałam, że skoro jesteś, to może dasz mi nagrodę...
- Idziesz jutro do szkoły.- no nie...
- No weź.- mruknęłam smutna próbując go przekonać- Niall'owi i Louis'owi podoba się ten pomysł- spojrzał na nich  o ni energicznie pokiwali głowami.
- I tak jest remis. Ja i Harry jesteśmy na nie- spojrzałam na Harry'ego błagalnym wzrokiem robiąc podkówkę.
- To dobry pomysł. Lepiej bym ją poznał.
- Ha! Wygrałam! A w ogule i tak bym nie poszła. Fizyka jutro jest.
- No nie mów, że masz zagrożenie.- no i poważny Zayn się włączył.
- Nie mam, ale ten stary skurwysyn jest pojebany i postawił mi ocenę, która jest za niska na moje oceny. Wychowawczyni powiedziała, że powinna być wyższa.- wytłumaczyłam poprawiając bluzkę, która nie podwinęła.
- Okey.- cmoknęłam go w policzek i przytuliłam każdego dziękując im, szczególnie Harry'emu.

                                                                            ***

Wszyscy razem siedzieliśmy w salonie oglądając jakiś film. Było chyba po 21, tak mi się zdaje. Postanowiłam się napić. Poszłam do barku po swojego przyjaciela nie chcąc szukać szklanki wzięłam łyka z gwinta. Po chwili ktoś mi je zabrał, zabierając z zasięgu mojego wzroku. Zayn.
- Daj to.- warknęłam na niego.
- Nie.
- Zayn oddaj mi to w tej chwili.- zauważyłam, że trzyma ją za plecami, próbowałam ją zabrać ale mi to uniemożliwiał.
- Idź spać.- powiedział spokojnie.
- Nie będziesz mi rozkazywał.- powiedziałam wściekła dalej próbując.
- Właśnie, że będę. Opiekuje się tobą. Idź na górę.- powiedział już zdenerwowany. Zacisnęłam pięści krzyżując ręce na piersi, widziałam, że chłopaki oglądają nas z zainteresowaniem.
- Jestem dorosła jakbyś wiedział. Mam prawo pić. Nie zabronisz mi . Oddaj to i zejdź mi kurwa z drogi!- krzyknęłam zabierając butelkę, lecz nie na długo, bo znowu byłą w bruneta dłoniach.
- Nie odzywaj się tak do mnie! Zacznij używać szacunku.- warknął przez zaciśnięte zęby.
- Na szacunek trzeba zapracować, który ty właśnie tracisz względem mojej osoby. Kurwa daj mi tą butelkę, chcę się napić i nie obchodzi mnie co powiesz kurwa, bo mam to głęboko w dupie, sam zacznij używać szacunku, bo traktujesz mnie jak małe dziecko!
- Zachowujesz się tak to będę cie tak traktował. Idź na górę, wrócisz i mnie przeprosisz jak się uspokoisz.
- Chyba na treningu, piłka cię nieźle pierdolnęła w głowę, jeśli myślisz, że cię przeroszę. Prędzej ty mnie braciszku.- powiedziałam chytrze się uśmiechając. Ja nigdy nie przepraszam, on się poddawał i wygrywałam ja.
- Uważaj na słowa.- powiedział spokojnie odkładając szklaną butelkę na półkę. Przyciągnął mnie do siebie i po prostu przytulił. No i tak się zawsze kończy.
- Przepraszam.-szepnął całując moje czoło. Westchnęłam zmęczona tą kłótnią. Owinęłam dłonie wokół jego ciała lekko się uśmiechając.

piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 1 Friends



Kolejny nudny dzień w moim pięknym życiu. Dobrze, że to już prawie koniec roku szkolnego, jedynie zostaw miesiąc, ale zazwyczaj większość opuszcza dni szkolne, chodzi na imprezy, a inni zajmują się poprawą ocen. Wracając do imprez, chętnie bym się przeszła na jakoś. Musze odreagować. Wszystko przez przez nauczyciela od fizyki. Skurwiel. Mówi mi, że na koniec będę miała 2 kiedy z wychowawczynią obliczyłyśmy, że powinna być 3.
Po prostu stary grzyb mnie nie lubi, niech to powie i tak połowa klasy o tym dobrze wie. A jeszcze sobie uświadamiam, że nikogo w domu nie ma.
  Ekstra! Adrien w Nowym Yorku siedzi z Evelyn, rodzice mieszkają w Londynie, a mój kochany braciszek Zayn wyjechał miesiąc temu i nie raczył mnie powiadomić kiedy wróci.
Nie chce siedzieć sama, może zadzwonię po Amelię. Tak to chyba najlepszy pomysł.
 Zanim się obejrzałam już stałam przed drzwiami od mojego domu. Zajrzałam do torby w poszukiwaniu kluczy. Po jakiejś chwili znalazłem je i spokojnie włożyłam do zamka w drzwiach. Usłyszałam charakterystyczne kliknięcie informujące mnie o otworzeniu drzwi. Otworzyłam je po chwili zamykając i zdejmując swoją bluzę. Na dworze nie jest tak gorąco ale ciepło jest.
Skierowałam się do kuchni w zamiarze odgrzania sobie wczorajszego obiadu. Rzuciłam klucze na blat po czym na niego wskoczyłam łapiąc swój ulubiony napój wieloowocowy.
Machałam nogami zastanawiając się nad moimi ocenami. W miarę dobrze. Nie jestem jakoś specjalnie dobra, taka trójkowa uczennica. Odpowiada mi to.
Usłyszałam otwieranie drzwi czym się zdziwiłam. Może Amelia przyszła po swoją bluzkę. Ostatnio zostawiła jak u mnie nocowała.
 Zeszłam z blatu, idąc do korytarza dalej pijąc sok. Szeroko otworzyłam oczy gdy zobaczyłam bruneta stojącego do mnie tyłem i przeklinającego pod nosem. Zaśmiałam się dalej zaskoczona z jego osoby tutaj. Chwilowo otrząsnęłam się z transu i szeroko uśmiechnęłam.
- Louis!- krzyknęłam biegnąc i wskakując chłopakowi na plecy mocno się przytulając do jego szyi.
- No cześć Nany .- złapał mnie pod uda prawdopodobnie, żebym nie spadła. Uwielbiałam jak tak do mnie mówił, to było takie nasze, on tylko  tak na mnie mówił. Związane było bardziej z moim drugim imieniem ale podobało mi się to.
- Co tu robisz?- zapytałam dalej leżąc na jego plecach i mocniej się przytulając. Dłuuugo go nie widziałam.
- Twoi bracia kazali sprawdzić czy hata stoi w jednym kawałki.- zaśmiał się powoli mnie opuszczając. Zeszłam spokojnie z niego przytulając się do jego torsu. Nie był dużo starszy ode mnie. Był w wieku Adrien'a.

- Nawet jak ich nie ma to i tak mnie kontrolują.- jęknęłam niezadowolona. Jak by nie mogli mi zaufać.

- Rozumiem ich, nie chcą być wujkami za wcześnie.-prychnęłam na niego na co odpowiedział dosyć głośnym śmiechem. Pociągnęłam go do kuchni wyjmując szklankę i sok jabłkowy. Jego ulubiony. Nalałam go do szklanki i podałam przyjacielowi.
- Poczekają. Na razie nie mam nikogo.- odpowiedziałam patrząc jak opróżnia szklane naczynie.
- Słoneczko uwierz mi jak by mogli to pół szkoły by się z tobą umówiło.- mrugnął do mnie pewny swych słów.
- Jak by mogli.- powtórzyłam jego słowa myśląc nad nimi.- Przecież mogą.- wzruszyłam ramionami zabierając naczynie i wkładając do zmywarki.-Zjesz coś?
- Chętnie. Mogą ale wiesz jaki jest Zayn i Adrien.
- Wiem, wiem. Ten drugi to by mi kazał tylko w dresach chodzić i przydużych koszulkach.
- Słoneczko on by ci kazał w worku chodzić, bo w dresach to i tak im staje.- cały Lou.
Zaśmiałam się wkładając wczorajszy obiad do mikrofalówki. Usiadłam naprzeciw chłopaka przypatrując sie uważnie.
- O boże... Co chcesz?- zapytał na co szeroko się uśmiechnęłam odsłaniając swoje białe zęby.
- Wiesz kiedy Zayn wraca?
- Nie wiem, nie mówił. Dzwoniłaś?- pokiwałam głową wzdychając. Tęsknie za nim. Niby tydzień, a i tak mi smutno, że go nie ma. Chłopak stanął od stołu kierując się w moją stronę. Odsunął lekko krzesło, kucnął przy mnie i potarł swoimi dłońmi moje. Uśmiechnął się pocieszająco, co mnie lekko podniosło na duchu. Louis był naprawdę kochany, Alexa ma prawdziwe szczęście być jego dziewczyną. Dla mnie są parą idealną.
- Nie martw się nie długo wróci.- powiedział cicho przytulając do siebie. Objęłam go ramionami zaciągając się jego perfumami. Usłyszałam ciche chrząkniecie oderwałam głowę od torsu niebieskookiego patrząc w stronę drzwi. Zaskoczenie znajdujące się na mojej twarzy było ogromne.
- No zabije cię Tomlinson.- warknęłam odrywając się od niego.
- Cześć siostra.- powiedział cały uśmiechnięty Zayn patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Zayni.- podbiegłam do niego przytulając się.
- Tęskniłem. Mam nadzieję, że nie muszę nikomu obijać twarzy.- powiedział w ten swój sposób. Jak by nie mógł spytać czy nie zaszłam. Boże 
- Nie, ale możesz tamtemu- mruknęłam wskazując na uśmiechniętego Lou. Kocham go ale czasami mnie potwornie wkurwia. - I przy okazji sobie.
Odeszłam od niego wyjmując jedzenie i wkładając kolejne na brata.
- A co ja zrobiłem?
- Nie ufasz mi.- powiedziałam niezadowolona wracając myślami, że mnie kontrolują. Przecież jestem dorosła, a on dobrze wie, że nie chcę być na razie mamą.
- Ufam, maleńka.- podszedł do mnie głaszcząc po włosach i całując w policzek. Uśmiechnął się do mnie przepraszająco.- Przepraszam, nie chciałem tego robić, ale Adrien się uparł, powiedział, że pierwszy chce mieć dziecko.- prychnęłam zakładając ręce na piersi. Nie lubię takiego Adrien'a, myśli, że skoro jest najstarszy, a ja najmłodsza to może mną rządzić. - No nie wciekaj się złość piękności szkodzi mała, wiesz, że cię kocha jak ja i nie pozwolimy zrobić ci krzywdy.
- I dlatego przez was nie mam chłopaka.- powiedziałam już lekko rozbawiona wyznaniami Zayna.
- Camila dobrze wiesz, że gdyby nie Alexa to był bym już twój.- powiedział Lou przytulając się do mnie od tyłu. I już widzę te spojrzenie Zayn'a.
- O widzisz nawet nie pozwalasz swojemu przyjacielowi tak pomyśleć!- krzyknęłam rozbawiona.- A mi Lou od dawna mi się podoba.
- Nie ma mowy.- powiedział wolno. Popatrzeliśmy na siebie z Lou i wybuchliśmy śmiechem.- Ty się tak nie śmiej powiem Alexie.
- A mów se mów ona wie, że nie jest jedyną dziewczyną w moim życiu.- mrugnął do mnie uśmiechając się zalotnie. Oddałam taki sam uśmiech czekając na reakcję brata.
- Camila Niall będzie zazdrosny.
- Oj tam Niall, teraz Lou.- powiedziałam nie spuszczając wzroku z Lou. Widziałam, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu. Usłyszałam ten charakterystyczny głos. Mój kochany blondynek.
- Camila od dzisiaj śpisz sama beze mnie.- wybuchłam śmiechem odwracając głowę w stronę drzwi.
Stał z naburmuszoną miną i założonymi rękami. Posłałam mu buziaka i wysłałam dłonią. Zaśmiał się kręcąc głową rozbawiony.
- Miło cię widzieć księżniczko.- uśmiechnęłam. Przytuliłam go. Po chwili poczułam jego miękkie usta na moim policzku. Uśmiechnęłam się radośnie. Tęskniłam za nimi wszystkimi.

                                                                             ***

- Chyba się przejdę do niego przejdę.- powiedział zły Zayn jedząc obiad.
- Nie musisz, wczoraj u niego byłam.- pokiwał głową na znak, że rozumie.
- Ale to nie zmienia faktu, że tak cię potraktował.- warknął zbierając nasze talerze. Lou i Niall poszli na górę rozpakować się w swoich pokojach. Zapomniałam powiedzieć, że mieszkają ze mną i Zayn'em? Ups.
- Ja za to inaczej potraktowałam jego penisa jak to jest w naturze.- powiedziałam zadziornie przechodząc do salonu i usadawiając się na wygodnej kanapie.
- Cała Cami.- zaśmiał się siadając koło mnie. Uśmiechnęłam się niewinnie czując rękę na ramieniu. Popatrzyłam na brata przeczuwając, że coś się stało.
- Coś nie tak?
- Cami jest sprawa mój przyjaciel nie ma chwilowo gdzie zamieszkać i zaproponowałem mu....
- Tak jasne może u nas zamieszkać.- powiedziałam na co odetchnął z ulgą.- Tylko żeby był przystojny.- dopowiedziałam po chwili zerkając na niego. Wygiął twarz w grymasie.
- Chyba już nigdy nie zostawię cię samą na tak długo.- zaśmiałam się. Dobrze wiedział jakie mam podejście do chłopaków co go czasami bawiło a czasami denerwowało.
- Dobra będę grzeczna.- pocałował mnie w czoło i zniknął na górze.
Po chwili zszedł Niall i przysiadł się do mnie  opierając o kanapę.
- Zmęczony?- pokiwał głową po czym spojrzał na mnie tym swoim pięknym spojrzeniem.
- Wybieramy się dziś z chłopakami do klubu idziesz z nami?- on dobrze wiedział co jest moim słabym punktem. Uśmiechnęłam się potrząsając ochoczo głową. Wstałam z kanapy całując chłopaka w policzek i lecąc do swojego pokoju, w zamiarze wybrania stroju.
W framudze drzwi zauważyłam blondyna i bruneta.
- Co chcecie?- mruknęłam niezadowolona, że mi przeszkadzają.
- Pomożemy ci.- wyszczerzył się Niall. Wzruszyłam ramionami nie patrząc na nich tylko w głąb szafy.
- A o której tam jedziemy?- zapytałam odsuwając kolejne wieszaki.
- O 19. pokiwałam głową i dalej zaczęłam szukać. Chłopaki usiedli na łóżku wygodnie sie rozkładając i patrząc na mnie. Po jakimś czasie znalazłam czarną bluzkę z krótkim rękawem wykładający malutkimi srebrnymi ćwiekami.
- Nie. Załóż sukienkę.- powiedzieli równo. Odwróciłam patrząc się nich wzrokiem Na pewno? Pokiwali głowami. Westchnęłam odkładając bluzkę zaczynając od nowa swoje poszukiwania. Znalazłam ładną czarną sukienkę. Pochyliłam ją do tyłu na tyle ile mogłam, żeby tamta dwójka mogła zobaczyć. Popatrzyłam na nich, pokiwali głowami i szeroko się uśmiechnęli. Zobaczyłam na zegar. 18.04. Wyrobię się. Poszłam do łazienki zabierając sukienkę. Ściągnęłam wcześniejsze ubranie, założyłam sukienkę, dobrałam czarne szpilki, umalowałam się i ułożyłam odpowiednio włosy. Spojrzałam w lustro stwierdzając, że dobrze wyglądam.
Otworzyłam drzwi opierając się o framugę patrząc na chłopaków. Nial miał na sobie zwykły jasno szary T-shirt na to dżinsową kamizelkę z czarnymi rękawami i czarne rurki. Natomiast Lou miał najzwyklejszy biały T-shirt z jakimś logo i czarne rurki. Ale mój braciszek jak zawsze idealny nieład na głowie co dodawało mu uroku, założył biały T-shirt w serek na to czarną skórę i czarne spodnie.
 Spojrzeli na mnie i chyba im mowę odebrało.
- Dla kogo żeś się ta wystroiła?- zagwizdał Niall patrząc na mnie zalotnym wzrokiem.
- Może kogoś wyrwę.- wzruszyłam niewinnie ramionami patrząc na brata.
- Nawet nie ma opcji.
- Dobra jedziemy.
Zeszliśmy na dół zamykając dom, zabrałam ze sobą tylko trochę gotówki i telefon w razie potrzeby.
Wsiedliśmy do samochodu kierując się do klubu.

                                                                             ****

W klubie siedzieliśmy od jakiś 20 minut i mogłam szczerze powiedzieć, że lepiej się czuje, przestałam myśleć o szkole, tym pieprzonym nauczycielu, o tych zazdrosnych laskach, o wszystkim, liczyłam jedynie na oderwanie się od rzeczywistości i spędzić tę noc z najbliższymi.
 Postanowiłam nie iść jutro do szkoły, na co pewnie Zayn by się zgodził, nie puściłby mnie do szkoły z kacem. Kochany Zayni. Lubię tak na niego mówić, co prawda ja tak tylko mówię, bo innym mój braciszek nie pozwala. Nie wiem jaka bym była gdyby nie obecność Adrien'a i Zayna, zawsze się dogadywaliśmy, nie to, że nie kłóciliśmy wcale, oj często były spory, najczęściej były spowodowane przez ze mnie i chłopaków jacy do mnie zarywali. Zayn umiał się powstrzymywać, ale Adrien jest strasznie nadopiekuńczy. Czasami z Zayn'em zastanawiamy się czy go nie podmienili. Ale cóż kocham go jak nikogo innego. A Zayn? Moja bratnia dusza. Nie dość, że taki sam charakterek to i czasami zdarzało nam się ubrać tak samo. Mieliśmy wtedy taki z tego taki ubaw, a ci co nas nie znali myśleli, że jesteśmy bliźniakami. Co mnie zawsze bawiło. Nie jesteśmy ani trochę podobni. Nie dość, że inny kolor włosów, inne oczy, czego mu zazdrościłam, miał takie przyciągające miodowe oczy, a ja? Nudne niebieskie. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który poszedł po drinki dla nas.
- Dzięki.- Uśmiechnęłam się do blondyna odbierając swój napój. Podał innym kolejne, po czym przysiadł się do mnie. Objął mnie ramieniem pijąc jakiegoś kolorowego drinka. Oparłam się głową o jego ramię. Niall to najlepszy przyjaciel jakiego miałam no i jeszcze Lou. . Znam go bardzo długo chyba od czasów podstawówki. Lou znam trochę krócej ale wystarczająco długo by mu ufać i nazwać swoim przyjacielem. Odstawiłam w większość wypitego drinka na stolik znajdujący się przede mną. Usadowiłam się wygodnie opierając się o tors blondyna na co usłyszałam cichy chichot ze strony chłopaków.
- Zachowujecie się jak para.- powiedział zadziornie Louis patrząc na naszą dwójkę.
- Skąd wiesz, że nią nie jesteśmy hmm?- odpowiedziałam zalotnie się uśmiechając.- Długo cię Lou nie było, miałam czas na randkowanie.
- Właśnie Lou.- Niall chyba załapał moją grę. Przygryzłam dolną wargę odwracając się w stronę blondyna, puszczając mu oczko i szepcąc nieme Pocałuj mnie w nos. Wykonał moje polecenie, co ze strony gdzie siedziała reszta wyglądało jak by mnie całował w usta. Po chwili blondynek odsunął swoją twarz od mojej uśmiechając pociągająco. Widziałam, że jest na skraju wybuchnięcia śmiechem. Odwróciłam się powrotem do chłopaków uśmiechając się radośnie.
- Nany za dobrze cię znam. Ty wolisz innych, nie takich jak nasz Niall.- uśmiechnął się chytrze, pewny swoich słów.
- Jakich?- powiem szczerze zaciekawił mnie. Wolisz innych. Zobaczymy czy ma rację.
- Musi być wysportowany, to pewne, obojętnie czy jest blondynem czy brunetem tak samo z oczami, musi mieć poczucie humoru, ufny, nie lubisz nie śmiałych chłopaków, gardzisz tymi, którzy kłamią, tak samo tymi zadufanymi w sobie, nienawidzisz jak któryś wykorzystuje czy ośmiesza innych, ale lubisz taki nie grzecznych.- patrzyłam na niego zszokowana. Skąd on to wie?- Zgadłem?
- Nienawidzę kiedy masz rację.- burknęłam pod nosem przytulając się do ramienia blondyna. Usłyszałam śmiech chłopaków, co mnie już dobiło. No nie lubię jak ktoś się ze mnie śmieje.
Oderwałam się od Nialla pokazując wszystkim język, przez co usłyszałam głośniejszy śmiech.
- Nie śmiejcie się ze mnie.- powiedziałam obrażona, zakładając ręce na piersi patrząc na nich jak na idiotów.
- Ale ty jesteś taka słodka jak się złościsz.- powiedział Zayn czochrając moje włosy. Fuknęłam zła, przez co dałam sobie mentalnego policzka. Znowu się złościsz a oni mają ubaw po pachy.
- Za to ty jesteś strasznie głośny w nocy.- powiedziałam z chytrym uśmieszkiem. Chłopakom chyba dopisywał dobry humor śmiejąc się ze mnie.- A ty..- spojrzałam na Niall'a.- masz zboczone myśli gdy tylko zauważysz jakąś pannę w krótkiej spódnicy. A Louis zawsze się patrzy w cycki każdej barmanki. Ewentualnie na tyłek.
- Jak to ja jestem głośny w nocy?- zapytał brat kręcąc głową z rozbawienia.
- No normalnie ostatni raz przed wyjazdem jak przyprowadziłeś chyba.. Emily to krzyczałeś 'Tak dalej mała' lub ' Pokaż jak...- zasłonił mi usta ręką na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Nie no stary myślałem, że to kobiety są głośnie przy tobie a nie ty przy nich.- powiedział Lou pijąc  drinka. Chyba będzie prowadził.
- Ty się lepiej zamknij, idź do baru i popatrz se w biusty.- wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
Tego mi było bardzo brakowało. Ich śmiechu, min ogólnie całych ich.

czwartek, 22 stycznia 2015

Prolog


Czy to nie dziwne?
Nasze pierwsze spotkanie 
Ja stoję w bieliźnie
Ty całkowicie ubrany w moim domu
Wokół moich przyjaciele

Czy to nie dziwne? 
Spotykam cię 
Pierwszy raz o tobie słyszę choć twojego brata znam bardzo długo
Patrze na ciebie ciepło
Stwierdzając, że jesteś ani trochę podobna do nich

Nie wstydzę się, że mnie tak widzisz

Nie mogę uwierzyć że mi nie powiedzieli

Uśmiecham się ciepło
Wydajesz się miły, nawet słodki 
Ale nic o tobie nie wiem 
Wydajesz się inny niż oni
Zdaje mi się?

Odwzajemniam twój uśmiech 
Wyglądasz na bezbronną dziewczynkę
Taka jesteś?
Jesteś inna przynajmniej tak to widze
Na pewno?

Bohaterzy




                                                                                                         


Camila Nancy Malik
Uparta dziewiętnastolatka o ciężkim charakterze, urodzona w Bradford. Posiada dwóch braci przez co jest bardziej znana i rozpoznawana. Ani trochę nie jest do nich podobna co jej przeszkadza bo chciała by mieć oczy jak Zayn. Jest bardzo atrakcyjna jak mówi przeciwna płeć, co jej nie przeszkadza wręcz przeciwnie dzięki temu jest pewniejsza siebie. Jest trudną dziewczyną jak bracia ale strasznie się kochają. Miała kilka problemów ale nie bardzo poważnych, zawsze może liczyć na braci i przyjaciółkę- Camilie.



Amelia Sam Rother 
Optymistyczna dziewiętnastolatka o prostych blond włosach. Do wszystkiego podchodzi z uśmiechem kiedy tylko się da, nie przejmuje się co się zdarzy w przyszłości bawi się teraźniejszością. Dziewczyna różni się charakterem od swojej przyjaciółki, jest spokojna ale lubi zaszaleć w obcym towarzystwie jest nieśmiała lecz przy swoich bardzo pewna siebie.


Adrien 'Ads' Malik 
Starszy o trzy lata brat Alexy o bardzo interesującym charakterze. Wszyscy mówią, że jest wielkim bad boy'em bez uczuć, jedynie ci co go znają wiedzą jaki jest . Naprawdę jest miłym chłopakiem o kochanym dużym sercu, dodatkowo zabawnym. Zawsze pomagał siostrze i młodszemu bratu w trudnych chwilach. 


Zayn Malik 
Przystojny dwudziestolatek o cudownych czekoladowych oczach, których widok złamał kilkanaście serc. Jest typem tajemniczego chłopaka z groźnym wyrazem. Rodzeństwo często mu pomagało ze względu na jego relacje z ojcem. Gdy Adrien wyjechał do Nowego Yorku zajmuje i pilnuje siostrę i chroni przed niektórymi typami. 


Harry Styles 
Brązowowłosy chłopak w wieku Zayna mający zielone oczy. Chłopak jest uważany za flirciarza i łamacza serc. Zayna zna dość długo jak i jego brata, przyjaźnią się. Jedynie niedawno poznał siostrę Malików. Chłopaków łączy silna przyjaźń zawsze na siebie liczyli.


Evelyn Cooms 
Słodka brunetka o cudownym charakterze. Jest miłą i przyjazną dziewczyną o wielkiej trosce. Lubi pomagać ludziom i zwierzętom. Jest ona narzeczoną Adrien'a. Nie ma kłopotów z relacjami z jego rodzeństwem. Z Camlą są przyjaciółkami takimi siostrami, dogadują się i mają wspólne zainteresowania- sport. Zayn od razu ją polubił gdy tylko przekroczyła prog jego mieszkania. Jest szczęśliwa z Adrien'em.


Niall Horan 
Zabawny dwudziestojednoletni o ślicznych niebieskich oczach. Ma ogromne poczucie humoru z czego jest bardzo lubiany. Jest najlepszym przyjacielem Camili. Dziewczyna od razu gdy go poznała wiedziała że można mu ufać. Najdłużej zna Zayna i jego rodzeństwo. 


Louis Tomlinson 
Przystojny dwudziestodwuletni chłopak o niebieskich oczach i brązowych włosach. Jest bardzo zabawny i najbardziej szalony z całej paczki, lubi imprezować jak i chłopaki. Ma dziewczynę, która aktualnie mieszka w Hiszpanii ze względu na pracę. Przeszkadza mu, że nie może ciągle jej widzieć ale rozumie, że dla niej praca jast bardzo ważna jak on sam.


Liam Payne 
Inteligentny dwudziestojednoletni chłopak. Ma brązowe oczy i włosy zaczesane do tyłu. Często jest wesoły i pełny życia ale potrafi być bardzo poważny. Jest najbardziej odpowiedzialną osobą tak uważają wszyscy znajomi ale go uwielbiają.