piątek, 23 stycznia 2015

Rozdział 1 Friends



Kolejny nudny dzień w moim pięknym życiu. Dobrze, że to już prawie koniec roku szkolnego, jedynie zostaw miesiąc, ale zazwyczaj większość opuszcza dni szkolne, chodzi na imprezy, a inni zajmują się poprawą ocen. Wracając do imprez, chętnie bym się przeszła na jakoś. Musze odreagować. Wszystko przez przez nauczyciela od fizyki. Skurwiel. Mówi mi, że na koniec będę miała 2 kiedy z wychowawczynią obliczyłyśmy, że powinna być 3.
Po prostu stary grzyb mnie nie lubi, niech to powie i tak połowa klasy o tym dobrze wie. A jeszcze sobie uświadamiam, że nikogo w domu nie ma.
  Ekstra! Adrien w Nowym Yorku siedzi z Evelyn, rodzice mieszkają w Londynie, a mój kochany braciszek Zayn wyjechał miesiąc temu i nie raczył mnie powiadomić kiedy wróci.
Nie chce siedzieć sama, może zadzwonię po Amelię. Tak to chyba najlepszy pomysł.
 Zanim się obejrzałam już stałam przed drzwiami od mojego domu. Zajrzałam do torby w poszukiwaniu kluczy. Po jakiejś chwili znalazłem je i spokojnie włożyłam do zamka w drzwiach. Usłyszałam charakterystyczne kliknięcie informujące mnie o otworzeniu drzwi. Otworzyłam je po chwili zamykając i zdejmując swoją bluzę. Na dworze nie jest tak gorąco ale ciepło jest.
Skierowałam się do kuchni w zamiarze odgrzania sobie wczorajszego obiadu. Rzuciłam klucze na blat po czym na niego wskoczyłam łapiąc swój ulubiony napój wieloowocowy.
Machałam nogami zastanawiając się nad moimi ocenami. W miarę dobrze. Nie jestem jakoś specjalnie dobra, taka trójkowa uczennica. Odpowiada mi to.
Usłyszałam otwieranie drzwi czym się zdziwiłam. Może Amelia przyszła po swoją bluzkę. Ostatnio zostawiła jak u mnie nocowała.
 Zeszłam z blatu, idąc do korytarza dalej pijąc sok. Szeroko otworzyłam oczy gdy zobaczyłam bruneta stojącego do mnie tyłem i przeklinającego pod nosem. Zaśmiałam się dalej zaskoczona z jego osoby tutaj. Chwilowo otrząsnęłam się z transu i szeroko uśmiechnęłam.
- Louis!- krzyknęłam biegnąc i wskakując chłopakowi na plecy mocno się przytulając do jego szyi.
- No cześć Nany .- złapał mnie pod uda prawdopodobnie, żebym nie spadła. Uwielbiałam jak tak do mnie mówił, to było takie nasze, on tylko  tak na mnie mówił. Związane było bardziej z moim drugim imieniem ale podobało mi się to.
- Co tu robisz?- zapytałam dalej leżąc na jego plecach i mocniej się przytulając. Dłuuugo go nie widziałam.
- Twoi bracia kazali sprawdzić czy hata stoi w jednym kawałki.- zaśmiał się powoli mnie opuszczając. Zeszłam spokojnie z niego przytulając się do jego torsu. Nie był dużo starszy ode mnie. Był w wieku Adrien'a.

- Nawet jak ich nie ma to i tak mnie kontrolują.- jęknęłam niezadowolona. Jak by nie mogli mi zaufać.

- Rozumiem ich, nie chcą być wujkami za wcześnie.-prychnęłam na niego na co odpowiedział dosyć głośnym śmiechem. Pociągnęłam go do kuchni wyjmując szklankę i sok jabłkowy. Jego ulubiony. Nalałam go do szklanki i podałam przyjacielowi.
- Poczekają. Na razie nie mam nikogo.- odpowiedziałam patrząc jak opróżnia szklane naczynie.
- Słoneczko uwierz mi jak by mogli to pół szkoły by się z tobą umówiło.- mrugnął do mnie pewny swych słów.
- Jak by mogli.- powtórzyłam jego słowa myśląc nad nimi.- Przecież mogą.- wzruszyłam ramionami zabierając naczynie i wkładając do zmywarki.-Zjesz coś?
- Chętnie. Mogą ale wiesz jaki jest Zayn i Adrien.
- Wiem, wiem. Ten drugi to by mi kazał tylko w dresach chodzić i przydużych koszulkach.
- Słoneczko on by ci kazał w worku chodzić, bo w dresach to i tak im staje.- cały Lou.
Zaśmiałam się wkładając wczorajszy obiad do mikrofalówki. Usiadłam naprzeciw chłopaka przypatrując sie uważnie.
- O boże... Co chcesz?- zapytał na co szeroko się uśmiechnęłam odsłaniając swoje białe zęby.
- Wiesz kiedy Zayn wraca?
- Nie wiem, nie mówił. Dzwoniłaś?- pokiwałam głową wzdychając. Tęsknie za nim. Niby tydzień, a i tak mi smutno, że go nie ma. Chłopak stanął od stołu kierując się w moją stronę. Odsunął lekko krzesło, kucnął przy mnie i potarł swoimi dłońmi moje. Uśmiechnął się pocieszająco, co mnie lekko podniosło na duchu. Louis był naprawdę kochany, Alexa ma prawdziwe szczęście być jego dziewczyną. Dla mnie są parą idealną.
- Nie martw się nie długo wróci.- powiedział cicho przytulając do siebie. Objęłam go ramionami zaciągając się jego perfumami. Usłyszałam ciche chrząkniecie oderwałam głowę od torsu niebieskookiego patrząc w stronę drzwi. Zaskoczenie znajdujące się na mojej twarzy było ogromne.
- No zabije cię Tomlinson.- warknęłam odrywając się od niego.
- Cześć siostra.- powiedział cały uśmiechnięty Zayn patrząc na mnie z rozbawieniem.
- Zayni.- podbiegłam do niego przytulając się.
- Tęskniłem. Mam nadzieję, że nie muszę nikomu obijać twarzy.- powiedział w ten swój sposób. Jak by nie mógł spytać czy nie zaszłam. Boże 
- Nie, ale możesz tamtemu- mruknęłam wskazując na uśmiechniętego Lou. Kocham go ale czasami mnie potwornie wkurwia. - I przy okazji sobie.
Odeszłam od niego wyjmując jedzenie i wkładając kolejne na brata.
- A co ja zrobiłem?
- Nie ufasz mi.- powiedziałam niezadowolona wracając myślami, że mnie kontrolują. Przecież jestem dorosła, a on dobrze wie, że nie chcę być na razie mamą.
- Ufam, maleńka.- podszedł do mnie głaszcząc po włosach i całując w policzek. Uśmiechnął się do mnie przepraszająco.- Przepraszam, nie chciałem tego robić, ale Adrien się uparł, powiedział, że pierwszy chce mieć dziecko.- prychnęłam zakładając ręce na piersi. Nie lubię takiego Adrien'a, myśli, że skoro jest najstarszy, a ja najmłodsza to może mną rządzić. - No nie wciekaj się złość piękności szkodzi mała, wiesz, że cię kocha jak ja i nie pozwolimy zrobić ci krzywdy.
- I dlatego przez was nie mam chłopaka.- powiedziałam już lekko rozbawiona wyznaniami Zayna.
- Camila dobrze wiesz, że gdyby nie Alexa to był bym już twój.- powiedział Lou przytulając się do mnie od tyłu. I już widzę te spojrzenie Zayn'a.
- O widzisz nawet nie pozwalasz swojemu przyjacielowi tak pomyśleć!- krzyknęłam rozbawiona.- A mi Lou od dawna mi się podoba.
- Nie ma mowy.- powiedział wolno. Popatrzeliśmy na siebie z Lou i wybuchliśmy śmiechem.- Ty się tak nie śmiej powiem Alexie.
- A mów se mów ona wie, że nie jest jedyną dziewczyną w moim życiu.- mrugnął do mnie uśmiechając się zalotnie. Oddałam taki sam uśmiech czekając na reakcję brata.
- Camila Niall będzie zazdrosny.
- Oj tam Niall, teraz Lou.- powiedziałam nie spuszczając wzroku z Lou. Widziałam, że ledwo powstrzymuje się od śmiechu. Usłyszałam ten charakterystyczny głos. Mój kochany blondynek.
- Camila od dzisiaj śpisz sama beze mnie.- wybuchłam śmiechem odwracając głowę w stronę drzwi.
Stał z naburmuszoną miną i założonymi rękami. Posłałam mu buziaka i wysłałam dłonią. Zaśmiał się kręcąc głową rozbawiony.
- Miło cię widzieć księżniczko.- uśmiechnęłam. Przytuliłam go. Po chwili poczułam jego miękkie usta na moim policzku. Uśmiechnęłam się radośnie. Tęskniłam za nimi wszystkimi.

                                                                             ***

- Chyba się przejdę do niego przejdę.- powiedział zły Zayn jedząc obiad.
- Nie musisz, wczoraj u niego byłam.- pokiwał głową na znak, że rozumie.
- Ale to nie zmienia faktu, że tak cię potraktował.- warknął zbierając nasze talerze. Lou i Niall poszli na górę rozpakować się w swoich pokojach. Zapomniałam powiedzieć, że mieszkają ze mną i Zayn'em? Ups.
- Ja za to inaczej potraktowałam jego penisa jak to jest w naturze.- powiedziałam zadziornie przechodząc do salonu i usadawiając się na wygodnej kanapie.
- Cała Cami.- zaśmiał się siadając koło mnie. Uśmiechnęłam się niewinnie czując rękę na ramieniu. Popatrzyłam na brata przeczuwając, że coś się stało.
- Coś nie tak?
- Cami jest sprawa mój przyjaciel nie ma chwilowo gdzie zamieszkać i zaproponowałem mu....
- Tak jasne może u nas zamieszkać.- powiedziałam na co odetchnął z ulgą.- Tylko żeby był przystojny.- dopowiedziałam po chwili zerkając na niego. Wygiął twarz w grymasie.
- Chyba już nigdy nie zostawię cię samą na tak długo.- zaśmiałam się. Dobrze wiedział jakie mam podejście do chłopaków co go czasami bawiło a czasami denerwowało.
- Dobra będę grzeczna.- pocałował mnie w czoło i zniknął na górze.
Po chwili zszedł Niall i przysiadł się do mnie  opierając o kanapę.
- Zmęczony?- pokiwał głową po czym spojrzał na mnie tym swoim pięknym spojrzeniem.
- Wybieramy się dziś z chłopakami do klubu idziesz z nami?- on dobrze wiedział co jest moim słabym punktem. Uśmiechnęłam się potrząsając ochoczo głową. Wstałam z kanapy całując chłopaka w policzek i lecąc do swojego pokoju, w zamiarze wybrania stroju.
W framudze drzwi zauważyłam blondyna i bruneta.
- Co chcecie?- mruknęłam niezadowolona, że mi przeszkadzają.
- Pomożemy ci.- wyszczerzył się Niall. Wzruszyłam ramionami nie patrząc na nich tylko w głąb szafy.
- A o której tam jedziemy?- zapytałam odsuwając kolejne wieszaki.
- O 19. pokiwałam głową i dalej zaczęłam szukać. Chłopaki usiedli na łóżku wygodnie sie rozkładając i patrząc na mnie. Po jakimś czasie znalazłam czarną bluzkę z krótkim rękawem wykładający malutkimi srebrnymi ćwiekami.
- Nie. Załóż sukienkę.- powiedzieli równo. Odwróciłam patrząc się nich wzrokiem Na pewno? Pokiwali głowami. Westchnęłam odkładając bluzkę zaczynając od nowa swoje poszukiwania. Znalazłam ładną czarną sukienkę. Pochyliłam ją do tyłu na tyle ile mogłam, żeby tamta dwójka mogła zobaczyć. Popatrzyłam na nich, pokiwali głowami i szeroko się uśmiechnęli. Zobaczyłam na zegar. 18.04. Wyrobię się. Poszłam do łazienki zabierając sukienkę. Ściągnęłam wcześniejsze ubranie, założyłam sukienkę, dobrałam czarne szpilki, umalowałam się i ułożyłam odpowiednio włosy. Spojrzałam w lustro stwierdzając, że dobrze wyglądam.
Otworzyłam drzwi opierając się o framugę patrząc na chłopaków. Nial miał na sobie zwykły jasno szary T-shirt na to dżinsową kamizelkę z czarnymi rękawami i czarne rurki. Natomiast Lou miał najzwyklejszy biały T-shirt z jakimś logo i czarne rurki. Ale mój braciszek jak zawsze idealny nieład na głowie co dodawało mu uroku, założył biały T-shirt w serek na to czarną skórę i czarne spodnie.
 Spojrzeli na mnie i chyba im mowę odebrało.
- Dla kogo żeś się ta wystroiła?- zagwizdał Niall patrząc na mnie zalotnym wzrokiem.
- Może kogoś wyrwę.- wzruszyłam niewinnie ramionami patrząc na brata.
- Nawet nie ma opcji.
- Dobra jedziemy.
Zeszliśmy na dół zamykając dom, zabrałam ze sobą tylko trochę gotówki i telefon w razie potrzeby.
Wsiedliśmy do samochodu kierując się do klubu.

                                                                             ****

W klubie siedzieliśmy od jakiś 20 minut i mogłam szczerze powiedzieć, że lepiej się czuje, przestałam myśleć o szkole, tym pieprzonym nauczycielu, o tych zazdrosnych laskach, o wszystkim, liczyłam jedynie na oderwanie się od rzeczywistości i spędzić tę noc z najbliższymi.
 Postanowiłam nie iść jutro do szkoły, na co pewnie Zayn by się zgodził, nie puściłby mnie do szkoły z kacem. Kochany Zayni. Lubię tak na niego mówić, co prawda ja tak tylko mówię, bo innym mój braciszek nie pozwala. Nie wiem jaka bym była gdyby nie obecność Adrien'a i Zayna, zawsze się dogadywaliśmy, nie to, że nie kłóciliśmy wcale, oj często były spory, najczęściej były spowodowane przez ze mnie i chłopaków jacy do mnie zarywali. Zayn umiał się powstrzymywać, ale Adrien jest strasznie nadopiekuńczy. Czasami z Zayn'em zastanawiamy się czy go nie podmienili. Ale cóż kocham go jak nikogo innego. A Zayn? Moja bratnia dusza. Nie dość, że taki sam charakterek to i czasami zdarzało nam się ubrać tak samo. Mieliśmy wtedy taki z tego taki ubaw, a ci co nas nie znali myśleli, że jesteśmy bliźniakami. Co mnie zawsze bawiło. Nie jesteśmy ani trochę podobni. Nie dość, że inny kolor włosów, inne oczy, czego mu zazdrościłam, miał takie przyciągające miodowe oczy, a ja? Nudne niebieskie. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który poszedł po drinki dla nas.
- Dzięki.- Uśmiechnęłam się do blondyna odbierając swój napój. Podał innym kolejne, po czym przysiadł się do mnie. Objął mnie ramieniem pijąc jakiegoś kolorowego drinka. Oparłam się głową o jego ramię. Niall to najlepszy przyjaciel jakiego miałam no i jeszcze Lou. . Znam go bardzo długo chyba od czasów podstawówki. Lou znam trochę krócej ale wystarczająco długo by mu ufać i nazwać swoim przyjacielem. Odstawiłam w większość wypitego drinka na stolik znajdujący się przede mną. Usadowiłam się wygodnie opierając się o tors blondyna na co usłyszałam cichy chichot ze strony chłopaków.
- Zachowujecie się jak para.- powiedział zadziornie Louis patrząc na naszą dwójkę.
- Skąd wiesz, że nią nie jesteśmy hmm?- odpowiedziałam zalotnie się uśmiechając.- Długo cię Lou nie było, miałam czas na randkowanie.
- Właśnie Lou.- Niall chyba załapał moją grę. Przygryzłam dolną wargę odwracając się w stronę blondyna, puszczając mu oczko i szepcąc nieme Pocałuj mnie w nos. Wykonał moje polecenie, co ze strony gdzie siedziała reszta wyglądało jak by mnie całował w usta. Po chwili blondynek odsunął swoją twarz od mojej uśmiechając pociągająco. Widziałam, że jest na skraju wybuchnięcia śmiechem. Odwróciłam się powrotem do chłopaków uśmiechając się radośnie.
- Nany za dobrze cię znam. Ty wolisz innych, nie takich jak nasz Niall.- uśmiechnął się chytrze, pewny swoich słów.
- Jakich?- powiem szczerze zaciekawił mnie. Wolisz innych. Zobaczymy czy ma rację.
- Musi być wysportowany, to pewne, obojętnie czy jest blondynem czy brunetem tak samo z oczami, musi mieć poczucie humoru, ufny, nie lubisz nie śmiałych chłopaków, gardzisz tymi, którzy kłamią, tak samo tymi zadufanymi w sobie, nienawidzisz jak któryś wykorzystuje czy ośmiesza innych, ale lubisz taki nie grzecznych.- patrzyłam na niego zszokowana. Skąd on to wie?- Zgadłem?
- Nienawidzę kiedy masz rację.- burknęłam pod nosem przytulając się do ramienia blondyna. Usłyszałam śmiech chłopaków, co mnie już dobiło. No nie lubię jak ktoś się ze mnie śmieje.
Oderwałam się od Nialla pokazując wszystkim język, przez co usłyszałam głośniejszy śmiech.
- Nie śmiejcie się ze mnie.- powiedziałam obrażona, zakładając ręce na piersi patrząc na nich jak na idiotów.
- Ale ty jesteś taka słodka jak się złościsz.- powiedział Zayn czochrając moje włosy. Fuknęłam zła, przez co dałam sobie mentalnego policzka. Znowu się złościsz a oni mają ubaw po pachy.
- Za to ty jesteś strasznie głośny w nocy.- powiedziałam z chytrym uśmieszkiem. Chłopakom chyba dopisywał dobry humor śmiejąc się ze mnie.- A ty..- spojrzałam na Niall'a.- masz zboczone myśli gdy tylko zauważysz jakąś pannę w krótkiej spódnicy. A Louis zawsze się patrzy w cycki każdej barmanki. Ewentualnie na tyłek.
- Jak to ja jestem głośny w nocy?- zapytał brat kręcąc głową z rozbawienia.
- No normalnie ostatni raz przed wyjazdem jak przyprowadziłeś chyba.. Emily to krzyczałeś 'Tak dalej mała' lub ' Pokaż jak...- zasłonił mi usta ręką na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Nie no stary myślałem, że to kobiety są głośnie przy tobie a nie ty przy nich.- powiedział Lou pijąc  drinka. Chyba będzie prowadził.
- Ty się lepiej zamknij, idź do baru i popatrz se w biusty.- wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
Tego mi było bardzo brakowało. Ich śmiechu, min ogólnie całych ich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz